Bloog Wirtualna Polska
Są 1 272 203 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie
Nowy blooczek nad wpisami Blogi

Martwa natura

środa, 15 października 2014 0:41

 

www.polskiemuzy.pl       www.pielgrzymki.szczecin

 

 

 

 

 

Martwa natura

 

Impresjonistyczny duch na obrazku
w złotej przedwojennej ramce
na tle jak kawa z mlekiem ...
W saskiej filiżance w porze sjesty
rozłożyły się wygodnie soczyste
dwa jabłka z rumieńcami,
czy takie miała pramatka ?
Rozrzucone trzy kasztany,
odwrócone bokami, czarują
fantazją jesieni i jej barwami...
Brzuchaty dzbanek gliniany,
a może miedziany, kryje tajemnicę,
co w swym wnętrzu chowa,
a pośrodku gałązka jemioły
zachęca szczęściem...

 


Podziel się
oceń
20
5

Dawno mnie tu nie było.

wtorek, 26 marca 2013 16:52

 

www.polskiemuzy.plwww.pielgrzymki.szczecin.pl

 

BĄDŹMY GOTOWI NA ZMARTWYCHWSTANIE JEZUSA CHRYSTUSA...

RADOŚCI ŻYCZY - KRYSTYNA LAURA!

 

Dość dawno mnie tu nie było... W innych moich blogach nie było mnie jeszcze dawniej. Zastanawia, jak sobie dawałam radę z uzupełnianiem blogów na bieżąco. Teraz mi to nie wychodzi. Mniej czasu przeznaczam na komputer. Wdałam się w dyskusje, więcej czasu pochłania poznawanie tego, co piszą inni. Z pisania przerzuciłam się na malowanie i robienie fotomontaży z gotowych materiałów... Niedługo pewnie wycofam się i z tego. Wygodnictwo okaże się górą. Rozmawiam z Grażynką niemal codziennie przez telefon. Rozmowy pewnie zaciekawiłyby każdego, bo są nietuzinkowe. Niestety, nie wszystkie i wszystko jestem w stanie zrelacjonować, a z pewnością , stanowią te pogwarki telefoniczne, ciekawy materiał dla potomnych. Raz w tygodniu spotykamy się . Jest wtedy smaczne jedzonko, jak mawia moja znajoma Roma, i wino wytrawne. Znamy się od lat dziecinnnych, a ciągle mamy sobie coś nowego do powiedzenia. Nigdy nie nudzimy się ze sobą, ani też nie kłócimy się, chociaż nie raz mamy inne poglądy polityczne. Potrafimy w porę wycofać się i wszystko przykryć uśmiechem. Sztuka dyplomacji opanowana do perfekcji dla dobra ogółu... Nie ma w tym ułudy, jest rozsądek i poszanowanie drugiej osoby tak dla nas ważnej. Na ostatnie imieniny dostałam od Grażynki przytulny pled - na beżowym tle delikatne różyczki. Kiedy się nim przykrywam , wydaje mi się, że jestem w zaczarowanym ogrodzie... Przed  świętami spotkamy się u mnie...

 

http://youtu.be/EeSHrfQFU6I


Podziel się
oceń
11
4

Nowe sensacje...

piątek, 22 lutego 2013 0:25

 

 

 

Hallo Grażynuś to ja... Czy przypadkiem nie zostawiłaś u mnie rękawiczek?

- Krysia... nie ... - To kto zostawił...? Porządne, skórzne, czarne...

Ale sałatkę zostawiłaś? Kinia mnie pyta, czy ktoś był? Mówię - twoja chrzestna. Skąd to pytanie pytam. Słyszę - " bo na półce w przedpokoju sałatka, wyrzucę , bo przeterminowana, ważność do dwudziestego lutego..."  Mówię nie wyrzucaj to dopiero dzień po terminie...

- Krysia, kupiłam, postawiłam u Ciebie w przedpokoju i zapomniałam zabrać, a na datę nie patrztyłam.

- Grażynko, to przyjdź po nią.

- Co ty, nie będę przychodziła... Zjedz ją.

Dobrze Grażynko, jeśli jej nie wyrzuciła , to zjem... Sprawdzę, bo nawet nie zaglądałam... Przychodzą i rządzą się , zaglądają do lodówki i jak dzień po terminie wyrzucają. Zero szacunku do żywności i jeszcze mają pretensje , że nie wyrzucam....  Jakaś paranoja.


Podziel się
oceń
12
0

Śmierć Wojtka...

czwartek, 24 stycznia 2013 3:16

 

www.polskiemuzy.plwww.pielgrzymki.szczecin.pl

 ...

 

 

Zapis rozmowy z dnia 16. stycznia 2013. Roku.

- Halo! Krysia, muszę ci coś powiedzieć. Wojtek zmarł…

… … …

- Grażynko, dzwoniłam przed południem do ciebie, telefon odebrał twój brat i powiedział, że pojechałaś do dentysty, a on został z Wojtkiem i że dzisiaj zawieziecie go do szpitala, bo nie mija mu przeziębienie. Niczego nie sugerował… Chwilę z nim porozmawiałam i nawet miałam poprosić Wojtka do telefonu, ale pomyślałam, że jeżeli szykuje się do szpitala, to nie będę zawracała mu głowy. Trochę się zdziwiłam , bo wiem, że nigdy nie chciał iść do szpitala…

- Krysia, jak tylko wróciłam, to zawieźliśmy Go do szpitala. Krótko potem umarł przy nas. Trzymałam Wojtka za rękę. . .

- Grażynko , co mam ci powiedzieć…? To przykre, musisz to jakoś znieść… Serdeczne wyrazy współczucia… Co by nie powiedzieć, wszystko takie… wydaje się błahe w porównaniu z tym, co się stało… Nie sposób wyrazić tego bólu, choćby nie wiem jakich, użyło się słów. Gdy 1. stycznia, w dniu Jego urodzin, składałam życzenia, był pogodny, a kiedy wspomniałam, że życzę też, abyśmy jeszcze kiedyś razem pojechali do Gryfic, to zaśmiał się tak jakoś przeciągle i znacząco… Ostatni raz rozmawiałam z Nim , gdy dzwoniłam do ciebie, a ty wyszłaś na chwilę do sąsiadki. Nie skarżył się, że nastąpiło pogorszenie zdrowia, ale wyczułam, że jest jakiś bez humoru...

- Krysia, powiem ci, że jak umierał, to wydawał takie dziwne dźwięki, dusił się… Będę już kończyć, bo muszę innych zawiadomić, o pogrzebie jeszcze powiadomię.

- Grażynuś, jestem z Tobą! Pamiętaj w każdej chwili możesz na mnie liczyć…

PS.

We wtorek 22. stycznia 2013. roku  pożegnaliśmy Wojtka…

Był skromnym, przyjaznym człowiekiem. Jako lekarz wszech nauk medycznych, chirurg – urolog, uratował niejedno ludzkie życie. Wrażliwy na ludzkie cierpienie,  sumiennie i z oddaniem wykonywał swoje posłannictwo zawodowe. W rozmowach ze mną przyznawał, że sam nie chciałby leżeć jako pacjent w szpitalu i że nie chciałby, być reanimowany. Uważał, że reanimacja przedłuża cierpienie. Mieliśmy na to i sposoby leczenia identyczne poglądy. Tak się złożyło, że przez trzy lata jeździłam z Nim raz w miesiącu do Gryfic. Wojtek jeździł jako specjalista na konsultacje do gryfickiego szpitala, ja odwiedzałam chorą, samotną ciocię, kuzynkę mego Tatusia. . . Dzięki Wojtkowi, mogłam być przy Niej, gdy była w agonii. Pół roku wcześniej dokładnie określił, ile ciocia będzie jeszcze żyła. Zajeżdżał pod mój dom swoim mercedesem i jechaliśmy sami, bo Grażynka najczęściej nie  mogła  jechać z nami. To Grażynka zaproponowała, bym jeździła razem z Wojtkiem, uważała, że z pasażerem będzie jechał ostrożniej. Wojtek bywał często zamyślony, dlatego rozmowa z kimś była wskazana. W czasie jazdy poruszaliśmy wiele tematów. W  drodze powrotnej robiliśmy zakupy w supermarkecie. Miał zdrowy stosunek do życia i był niezwykle kulturalnym i przyzwoitym mężczyzną. Wspominam te wyjazdy z rozrzewnieniem…

NIECH CI, WOJTKU, ZIEMIA LEKKĄ BĘDZIE!

A DUCH TWÓJ NIECH CIESZY SIĘ WOLNOŚCIĄ!        

 

 


Podziel się
oceń
24
0

...życzenia noworoczne...

wtorek, 01 stycznia 2013 6:04

 

 

 

 

Halo! ... Grażynko, mam dla Ciebie i wszystkich Czytelników "Zmierzchu błękitu... takie życzenia ...

 

 

Krysia, moja kochana, ja tobie też życzę i twej rodzinie wszystkiego najlepszego!


Podziel się
oceń
24
1

Świąteczne życzenia...

niedziela, 23 grudnia 2012 21:37

 

 

-Krysia, jak wyszłam od Ciebie, poszłam najpierw do rybnego. Ledwo co weszłam do domu, przyszła Julia ze szkoły, potem po kolei wszyscy na chwilę wpadali. Byłam też u tej starszej sąsiadki, która wyjechała na święta. Za dużo nie będę piekła, bo wiesz, że idziemy na wigilię... W pierwszym dniu świąt  będzie na obiad kaczka. Jak daleko jesteś z przygotowaniami...?

- Grażynuś, już wczoraj, miałam przedsmak wigilijnej wieczerzy, bo część rodzinki wyjeżdża... Dziś wyjechali, właśnie jadą, jeszcze im połowa drogi została.  Ślizgawica okropna, śnieg pada, widoczność nie najlepsza, to będą się wlokli, mam nadzieję, że szczęśliwie. U mnie wysprzatane, gałęzie z Twojego cisu pięknie wyglądają w dzbanie, choineczka ubrana, jednym słowem świątecznie. Na stole opłatek czeka. . . Kinia upiekła piernik, zrobiła andrut, zaraz upiecze makowiec... Ma po babci lepszą rękę do ciast niż ja, to niech piecze... Barszcz, kompot z suszu, mięsa i rybę oraz salatki przygotuję jutro, by dania były świeże. Uszka są, pierogi też.. Galaretka mięsna wyszła mi bardzo dobrze. Delicje też są, więcej atrakcji poza tym nie przewiduję poza modlitwą i kolędami. Najważniejszy Duch w tym szczególnym dniu. Wszystko inne to jedynie oprawa.

 

 

RADOSNYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA WSZYSTKIM

ŻYCZY - KRYSTYNA LAURA

 

http://youtu.be/oQhslZxHvcs

 

 


Podziel się
oceń
19
1

Spotkanie u Leszka...

wtorek, 18 grudnia 2012 1:44

 

 

...

 

Nie było mnie tu dłużej, ale  już jestem... Narazie. Czy wytrwam w przekazie, to się okaże. Grażynka ostatnio zapytała mnie, co z blogiem o nas. Na to ja, że zaniedbałam. Zmartwiła się . Chciałaby, bym cały czas pisała. . . Dla niej specjalnie wszczynam kontynuację tego blogu. Zacznę od ostatniej naszej rozmowy...

Na początek piosenka...

 

http://youtu.be/wecoWYzzFcc

...

Spotkanie u Leszka

......

Krysia, szkoda, że Ciebie nie było. Wszystko się udało, ale
jak wiesz, poszłam tam wcześniej, bo Leszek 
chciał, żeby mu pomóc. Słuchaj, ja,  przychodzę , a tam nic nie jest gotowe. Mama
jego staruszka,  bardzo sympatyczna pani.
Kupiłam jej czekoladki i ładną ozdobę choinkową, którą można zawiesić na
choince albo  postawić gdzieś. Najpierw usiedliśmy, Leszek mówi, że najpierw wypalimy papierosa. Poszliśmy do kuchni a tam, jak wszędzie, wielki bałagan. Wiesz, on ma cztery duże pokoje na piętrze willi i obszerną kuchnię. W łazience kafelki i piękna, ogromna wanna. Moja jest
duża ale ta olbrzymia. Ale tam też był bałagan, wszędzie jakieś ścierki
rozwieszone albo porozrzucane…. … cha… chaa…

- Grażynuś,  Nie ma,
co się dziwić, że nieporządek, wiadomo, mężczyzna a mama staruszka.

-  Ja, wiem. Krysia,
podobało by ci się tam, on ma tak podobnie w wystroju jak jest u ciebie. Dużo
wszystkiego. Meble ma antyczne, naprawdę unikatowe, one to się nadają do
muzeum, rzeźbione z figurkami. Pokazywał mi największą, z 1890 roku, piękna, mówię
ci,  chodzić w niej można. Powiedział, że
tę szafę podaruje Tobie na wasze zaręczyny, które dziś miały się odbyć, ale ty
nie przyszłaś. … cha…. chaa…

- Grażynko, jak byliście ostatnio, patrzył na moje obrazy i
mówił, że się je rozwiesi u niego na ścianach, że będą pasowały… Słyszałaś?
Niczego ze mną nie uzgadniał, a rozporządzał ni z gruszki, ni z pietruszki, co
za wyobraźnia… Byłaś świadkiem tego, co mówił. Jak mówił o tych zaręczynach to
i o szafie dla mnie  wspominał,
odpowiedziałam, że z tego co wiem, to najpierw powinny być oświadczyny, na
co on – „a jakie to mają być oświadczyny, jak ci to już mówiłem i to samo teraz mówię, wpadłaś mi w oko podczas ostatniego spotkania, a i przecież się we mnie w szkole podkochiwałaś.”
Na to ja, że nic nie wiedziałam o tym. . . Coś sobie ubzdurzył. Może i go
lubiłam, ale jako kolegę, bo zawsze był wesoły lecz nic ponadto. Też wspominał
o tej szafie z 1890 roku, że unikatowa i , że mi  ją podaruje na zaręczyny, na to ja,  oczywiście żartem, że szaf mam wystarczająco dużo i jeżeli już, to chcę pierścionek, to zapytał, czy ze mnie materialistka…
Istny cyrk. A co do oświadczyn, stwierdził, że się oświadczył i to przy tobie i przyniósł mi
bukiet róż, które specjalnie dla mnie sklep zamówił z Holandii… Jakby o tej
porze kwiaty rosły w ogrodzie… Wszystkim wiadomo, że z Holandii sprowadzają
kwiaty. Czy ja czekałam na jego róże i oświadczyny…? Jeszcze tego mi potrzeba
do szczęścia, by sobie pęto na głowę wziąć. On jest tak rozbisurmaniony przez kobiety,
że pewny, że  żadna mu nie odmówi, a tu ,
pierwszy raz chyba w jego życiu, kosz mu się szykuje… Najśmieszniejsze jest to,
że mówi to z taką wiarą, że do tego dojdzie. Jeśli już dopadają kogoś jakieś
niedorzeczności , to głównie mnie spotykają.

- Cha… chaa… Krysia, najpierw myślałam , że żartuje, a on tak
na serio przy wszystkich o tych zaręczynach mówił i że tobie tę szafę podaruje.
Mówię ci,  ta szafa jest wyjątkowa,
zabytkowa, spodobałaby ci się. Hii … hii… Śmiechu było co niemiara…
Zapowiedział, że na następnym spotkaniu w karnawale te zaręczyny się odbędą.

- Grażynko, tylko on będzie sobie musiał innej narzeczonej
poszukać, bo on jest nie w moim typie. Za dużo tych żon miał i przybocznych
kobiet, i zachowuje się jakby był pępkiem świata, sprawia wrażenie wiecznie
nieodpowiedzialnego dzieciaka. A co do tego pomysłu z szafą , to jeszcze  żadna chyba narzeczona szafy na zaręczyny nie
dostała i to takiej szafy… cha… cha…

- Krysia,  posłuchaj,
jak było. Skończyliśmy palić papierosy i mówię do niego, że czas zabrać się za
robotę. Na to on, że mam nakrywać do stołu. Ma ładną zastawę, ale wszystkiego
było trzeba szukać. On przynosił krzesła.

- To mu posprzątałaś przy okazji.

- Co ty, Krysia, nie było kiedy, zostało tylko półtorej
godziny do sprzątania, a trzeba było się jeszcze zająć jedzeniem. Ugotowany
barszcz z buraków, był dobry, ale trzeba było doprawić. Był też upieczony
pasztet i całe szczęście , że był, bo by nie było, co jeść. Pokroiłam na
kawałki i każdy sobie brał. Były też jajka faszerowane.  Nie miał chleba ani masła. Wyjął z lodówki
łososia, około dwa kilogramy i mówił, że mam coś z tym zrobić, ale nie było
czasu na to.

- Grażynko, do mnie mówił, że ma pełno tego łososia i go sam
przyrządzi, bo jest specjalistą od pieczenia łososia. . .

- Ale nie przyrządził. W międzyczasie przyszła Irka i
przyniosła przepyszny piernik z bakaliami. W pewnym momencie Leszek mówi – „muszę
na dwadzieścia minut wyjść z psem, a wy rządźcie się same” i  poszedł. A psa to ma miłego, mówię ci…  Gdy wrócił, zapytałam, co najpierw podajemy,
odpowiedział, że kawę i ciasto. Pokroiłam, porozkładałam na talerzach, a do
małych miseczek rozsypałam pierniczki, które przyniosłam. Jak zaczęli się
schodzić goście, to on dopiero poszedł się golić.  Mówiłyśmy mu, żeby się nie golił,  jak do tej pory się nie ogolił, ale nie
posłuchał. Nie zdążył się jednak przebrać. Czyste miał ubranie, ale w dżinsach
był i w koszuli z krótkim rękawem …  Kawę i herbatę podawaliśmy w porcelanowych,
ładnych filiżankach, bo tak zarządził. Po dwóch godzinach wszyscy zgłodnieli i
podany został barszcz z tym pasztetem i podpieczone jajka faszerowane. Powiem
ci, że wszyscy się najedli, ale na takim przyjęciu jeszcze nie byłam... Było
też wino, ile kto chciał. Wesoło było. Powspominaliśmy dawne czasy, pooglądali
nasze dawne zdjęcia, na których ja byłam 
z Tobą i Irka. O polityce niewiele rozmawialiśmy,  bo prawie wszyscy byli z PiS-u , a Leszek
zaczął się zaraz denerwować, bo on za PO. Najśmieszniej było, gdy  o tej
szafie dla ciebie zaczął opowiadać… Cha… cha…! Dziś zadzwonił, że buty u niego
zostawiłam na obcasie. Wzięłam takie na zmianę, bo chlapa była.

- O… o…! Grażynko, jak ty buty zostawiłaś, to pewnie i co
więcej było… Cha … cha…! 

- Co ty, Krysia…! …Cha… cha…!


Podziel się
oceń
50
2

Moje życie ...

sobota, 25 lutego 2012 3:13

 

 

 


Podziel się
oceń
14
2

W Nowym Roku...

niedziela, 01 stycznia 2012 23:57

 

 

 

- Witaj Grażynko po raz drugi w Nowym Roku!

- Witaj, Krysia. Właśnie przed chwilą wyszli Beata z Leszkiem.

Wspominali, że chcą ciebie odwiedzić i wiesz co,

zabierałam się , by do ciebie zadzwonić.

- Grażynko, dzwonię właściwie do Wojtka, bo ma dziś urodziny.

- Wojtek już śpi, siedzieliśmy do późna w nocy , to wcześniej zasnął.

- To nie budź go, przekażesz mu, że dzwoniłam, a ja mu jutro złożę życzenia.

Też poszłam prawie nad ranem spać  i jak nigdy nie mogłam usnąć,

tyle miałam wrażeń do przemyślenia...

Nic nie jest takie proste jakby się wydawało,

zbyt skomplikowane wszystko.

- Krysia,  mi sen także łatwo nie przychodził, jak wszyscy wyszli,

pokręciłam się jeszcze bez sensu po domu, nawet nie posprzątałam,

dopiero z rana wzięłam się za robotę.

Krysia, powiedz, jak spędziłaś ten wieczór? O jakich komplikacjach mówisz?

- Grażynuś, było bardzo miło.  Pojedliśmy frykasy...

Mnie bardzo smakował "tatar" z łososia. szampan i wino  - doskonałe...

Złożyliśmy sobie życzenia... zawsze przy nich się rozczulam...

Potem wymiana smsów i telefonów... Miła atmosfera.

Rozmowy i sporadyczne oglądanie telewizji, w której nic ciekawego nie było...

Tańców nie było. Jednym słowem bez szaleństwa, spokojnie i rodzinnie.

Najweselsze były dzieci i to było miłe.

A komplikacji jako takich nie było,

tylko pewne samo narzucające się refleksje,

ale o tym pomówimy, gdy spotkamy się...

- Krysia, u nas podobnie było, tylko bez dzieci.

- Grażynko, dawno nie zapisywałam naszych rozmów,

bo wogóle mniej pisałam z różnych powodów.

Teraz postanowilam kontynuować zapis tych rozmów,

by jakiś ślad w wieczności po nas pozostał...

- I bardzo dobrze, pisz Krysia jak najwięcej,

bo mnie to zaczęło martwić, że mniej piszesz.

- Grażynko, mam dla Ciebie nowy egzemplarz - "Barw Szkła"

z moim artykułem o witrażach... , ale to sama przeczytasz. 

 


Podziel się
oceń
12
0

ŚWIĄTECZNE ŻYCZENIA...

piątek, 23 grudnia 2011 21:00

 

 

 

Zacznijmy od kolędowania...

 

http://youtu.be/2zni1FnjArQ

 

 

 Dzielę się z Wami opłatkiem  -

      http://www.poee.yoyo.pl/oplatek/?od=Krystyna

 

Po świętach wrócę do kontynuacji blogu. Zapraszam...

 


Podziel się
oceń
8
0

Po czasie...

poniedziałek, 05 września 2011 23:20

- Witaj Grażynko...

- Witam cię Krysiu...

 - Wrócilam...

-  Kiedy?

- W ubiegły wtorek...

- I dopiero teraz dzwonisz?

- Dopiero... Dziękuję, że zadzwoniłaś, gdy byłam na wakacjach. Odsłuchałam nagranie w sekretarce... Nie mogłam oddzwonić , bo akurat miałam akupunkturę u Chinki...

- Jeździłaś na zabiegi?

- Tak. Akupunktura, masaże, nastawianie kręgosłupa - etapami... Przez trzy tygodnie codziennie.

- Co ty Krysia? A gdzie to było?

- Dowozili mnie do Grudziądza, tam przy ul. Szewskiej przyjmuje lekarka z Mongolii, nazywają Ją Chinką.

- Co ty powiesz i jaka ona jest?

- Pomaga wielu ludziom na przeróżne schorzenia.

- Mnie pomogła. Zabiegi i kuracja ziołowa na różne narządy...

- Czuję poprawę... Gdy do Niej pojechałam byłam w fatalnym stanie... Grażynko, wybacz, że nie oddzwonilam. Raz, że tam, gdzie byłam, był dołek i nie łączyło mego telefonu z nikim, bo nie było tam przekaźnka Orange...

Po drugie nie bardzo było kiedy... Cały czas coś się działo. Jak nie odwiedziny to grille, dożynki , itp.

 - Krysia, co ty mówisz? To jak u mojej rodziny w  Dubience. Gdy tam jeździmy, to bez przerwy goszczenie się , od jednej kuzynki do drugiej.

- Właśnie - goszczenie się ... Przez cały ten czas nie przeczytałam ani jednej książki. Wyobraź sobie... nie było kiedy...  Miałam jeszcze zostać , ale chcialam wracać, bo już dośc miałam tych gościn...

- Zadowolona jesteś z wyjazdu?

- Bardzo...

 

 

Posluchaj...

http://youtu.be/ou1SvPGrrds

Tymi schodami schodzi się nad Wisłę w Grudziądzu...

 


Podziel się
oceń
10
1

Smutne wiersze...

piątek, 20 maja 2011 13:29

 

 


www.polskiemuzy.pl www.pielgrzymki.szczecin.pl

 

 

Grażynko ... popatrz i przeczytaj...

Resztę wiesz...

 

  

To moje słowa...

Teraz reakcja - odpowiedź Tomka...

 

  

 


Podziel się
oceń
8
2

Po świętach...

czwartek, 28 kwietnia 2011 15:19

 

 


www.polskiemuzy.pl www.pielgrzymki.szczecin.pl

 

Kawiarnia na dachu Domu Braci Jabłkowskich, połowa lat 30. XX w. W głębi po prawej wieżowiec Prudential, bliżej kamienica z kawiarnią Szwajcarską na rogu ul. Zgoda, Chmielnej i Szpitalnej

 

 

- Krysia, jeszcze jesteś u D.? Próbowałam dodzwonić się do Twego domu, ale nikt nie odbierał, pomyślałam , że dotąd nie wróciłaś...

- Witam Cię Grażynko! Tak, nadal jestem na gościnie u synowej i syna. Nie chcą mnie wypuścić, ale co ja mam tu sama siedzieć, nic nie robić, kiedy pracują a dziecko jedno w szkole, drugie w przedszkolu.

Nic tak nie męczy jak bezczynność... Dużo czytam. Nic poza tym. Przez ten świąteczny okres, po świętach, dwa razy tylko zajrzałam do komputera - sprawdzić pocztę i wpisać w bloogu nowy tekst.

Przy okazji zajrzałam do znajomych blogów . Nie wypada przecież na gościnie siedzieć przy komputerze...

- Krysia, taki odpoczynek dobrze ci zrobi. Z kolei ja, to miałam święta w ruchu. Co chwilę ktoś przychodził. Przyjechał, mojej S.,  teść z Poznania ze swoją nową żonę , to i ich wypadało przyjąć.

Nic tylko naczynia i naczynia. Jedne znosisz, drugie wnosisz...

Powiem ci, sprzykrzyło mi się to wszystko. To już nie te lata, że w biegu obskoczyłaś wszystko. Przyznam szczerze - już mi się tak nie chce jak kiedyś  i chętnie usiadłabym, aby przeczytać jakąś nową książkę.

 - Grażynko - ciesz się , że swoją rolę dalej ciągniesz i jesteś służebna wobec każdego, zwłaszcza mężczyzny, wszak Pan tak nakazał... Jesteś jak Marta, która namaściła stopy Chrystusowi i usługiwała do stołu... Pamiętasz, jak było ze mną? Chwili dla siebie nie miałam, wiecznie usługiwałam i najwięcej obowiązków zawsze na mnie spływało... Nieraz czułam się jak pradawne czółno rzucone w odmęty oceanu... Sama sobie sterem i okrętem. Nawet w święto trzeba było usługiwać na pełnych obrotach, by zapewnić szczęśliwe chwile rodzinie... A wszystko to robiłam  z zapałem i zadowoleniem, że innym dobrze i że sprostałam zadaniu. A teraz co się wokół mnie porobiło? Wszystko odwrotnie. Na siłę we wszystkim mnie wyręczają i traktują jak damę..., choć ani tego nie wymagam, ani nie potrzebuję.

Co innego, gdybym do niczego już się nie nadawała. Z jednej strony to dobrze, bo mam luzy na co inne, ale  z drugiej bardzo uciążliwe. W święta też tylko siedziałam. A gości było pełno. Było rodzeństwo M. z Warszawy. Stół wielkanocny - tradycyjny... Młodzi podchwycili wzorce. W drugi dzień świąt byliśmy niedaleko Ciebie, w parku Kasprowicza, w kawiarni włoskiej... na świeżym powietrzu... W domu tyle wszystkiego, a im się zachciało kawiarni. Dzieci zawsze wybierają duże porcje, ale podzióbią, podzióbią i zostawią . Ile to pieniędzy marnują... Kiedyś nie do pomyślenia było, by w święto czas marnować w jakimś lokalu i pieniądze bezmyślnie tracić.. ... A teraz? Taka moda nastała... Dzieci przejechały się kolejkami, bo teraz tam kursują dwie różne. Niezły zarobek mają ich właściciele, za każdym razem komplet pasażerów. Było bardzo przyjemnie.

- Krysia. Miałam ochotę z W. iść do ogródka, wiesz tego koło nas niedaleko kościoła na piwko, ale przez gości nigdzie nie wyszłam. Piwko na świeżym powietrzu, gdzieś w lokalu, lepiej mi jakoś smakuje...

- Grażynko... to normalne, bo w takich warunkach, to samo piwo, jest droższe, dlatego ci lepiej smakuje... Po prostu masz poczucie pewnego komportu, a i oglądać jest co, bo różni ludzie się ciągle przemieszczją i przeróżnie zachowują.   Niektórzy zapominają się, że są między ludźmi i że każdy ich gest i krok rejestrowany jest przez innych. To tak jakbyś była na widowni w cyrku, obserwujesz, co dzieje się na arenie.  Bywa, że ludzie zachowują się bezwstydnie jak zwierzęta...  Bo czy normalne jest, że publicznie,  facet, facetce, wkłada głęboko rękę pod spódnicę, gramoli tam, a ta, odwzajemnia się gromkim śmiechem i łapie go w intymne miejsce, a wokół dzieci ...   Takie życie na gorąco. Lepsze to niż patrzenie w ekran TV ale czy niegorszące i niesmaczne chwilami?

 http://youtu.be/Osdx8nkXvak

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
6
1

Wrócę jeszcze...

piątek, 22 kwietnia 2011 0:14

 

 

 

   


 www.polskiemuzy.pl                                           www.pielgrzymki.szczecin.pl 

Zapraszam do Polskich Muz na moje artykuły o Niedzieli Palmowej i Wielkim Tygodniu - Krystyna 

 

Drodzy Czytelnicy!

Do rozmów z Grażynką wrócę po świętach...

Codziennie rozmawiam z Grażynką . Te ostatnie były bardzo osobiste.

Nie umiałabym sie z nimi dzielić...

 

Na święto Paschy  - najlepsze życzenia - Krystyna

 

 


Podziel się
oceń
5
1

Niedziela Palmowa...

niedziela, 17 kwietnia 2011 0:38

 

 

   


 www.polskiemuzy.pl                                           www.pielgrzymki.szczecin.pl 

 

 

 

 

  ***

 

 Niech te palmy wielkanocne będą jak bicie serca mocne,

jak głos dzwonów , co biją w kościołach, kiedy jest nabożeństw pora,

wreszcie takie, jak ozdrowieńcza moc  zioła co rośnie na polach,

gdy ludzie modły wznoszą do Jednego  dla wszystkich Boga...

Niech te palmy wielkanocne spokój i radość do  domów wniosą,

a  razem z wiosną zielenią wesołą przemówią na stołach,

gdzie święcone przysmaki przysposabiać się będą do Świąt Wielkanocnych.

 

 

 


Podziel się
oceń
3
0

Późną nocką...

niedziela, 27 lutego 2011 0:50

 

-  Krysia... To ja... Grażyna... wiedziałam, że nie śpisz...Też jeszcze nie śpię ... Wojtek od godziny śpi...

Wypił ze mną dwie lampki wina i od razu usnął.... A mnie się nie chce spać. Wcześniej byłam u Eryki i wypiałam dwie setki. Ona woli wypić czystą wódkę . Wiesz, tyle lat pracowała w barze, to wie, co może zaszkodzić a co nie...

- Grażynko , zaszkodzi, jak pomieszasz... Dlatego nie chce ci się spać, a rano rozboli głowa... Niepotrzebnie to wino wypiłaś...

- Co .... ty... Krysia... to kropla w morzu...

- Ja nie mogę pić mocnych alkoholi i nie mieszam, a wino to mogę pić  w dowolnej ilości , oczywiście bez przesady jak te małolaty, co to chwalą się , ile trunków wypiły w programie Ewy Drzyzgi... Grażyniu...

W dodatku mogę pić tylko wytrawne czerwone, ewentualnie  - riesling. Nie lubię win słodkich, bo po nich kręci mi się w głowie...

- No... wiem, że lubisz czerwone wytrawne, bo zawsze u ciebie takie jest...

- To wybierz się do mnie ... dostaniesz je w pucharku kobaltowym z Ameryki...  Mogę je zagrzać z cynamonem i gożdzikami... Ale frajda będzie, jak po sannie w górach...

 

"http://www.youtube.com/embed/C764b9i0foc"


Podziel się
oceń
3
0

Rozmowy z Grażynką...

niedziela, 23 stycznia 2011 22:07

 

 

 

- Krysia? - To ja... Grażyna... Nie dzwonisz...? Jak tam imieniny H. .? Nie mogłam przyjść, mówiłam ci już, że po 12 godzinach bycia poza domem nie chciało mi się już przebierać i gdziekolwiek iść. A mówiłam ci też , że byłam w tym dniu po dodatkowych badaniach w szpitalu poza kolejnością ... S. załatwiła i nie mogłam nie iść... Wcześniej zajmowałam się małą. W dodatku przeziębiona byłam, to i z wielu powodów nie mogłam przyjść. Powiedz, profesor był?

- Grażynko... wszystko rozumiem, każdemu się takie sytuacje trafiają. Przykro, że ciebie nie było, ale trudno... na niektóre sprawy nie mamy wpływu. Chcesz tak, a wychodzi inaczej. Mnie ostatnio same przeciwności spotykają i co z tego, że stawaim czoło w pozycji wyprostowanej, co chwila łupnia dostaję ... jak nie z tej to z tamtej strony... Dobrze, że są "pomagierzy"... Oczywiście, profesor  był. Podarował mi ogromny wiklinowy kosz kwiatów z fiołkami alpejskimi, małymi różyczkami i dużymi różami. Każdy oczy otwierał z podziwu...  I w dodatku  powiedział, że to z zakochania... Istny cyrk... bo to powiedział przy naszym przyjacielu z dawnych lat... wiesz o kim mówię... Ale H. jakoś to przyjął ze spokojem... W końcu zażartować każdy może... Ale kosz z kwiatami - bomba na gejzerze... taki okazały, że mnie samą "zamurowało..." Co tu dużo mówić... lubię dostawać kwiaty... Która kobieta nie lubi?

-  Krysia, ale on tak zawsze ładne kwiaty ci daje, lubi ciebie. W końcu zna się na rzeczy. Bardzo lubię z nim rozmawiać.

- Właśnie, Grażynko... Powiedział  - "a,  to szkoda..."  na wieść o tym, że ciebie nie będzie.

- A kto był jeszcze?

- Prawie ci sami co zawsze. Nie było D. i S. , bo D. ma problemy z sercem... Miała być E. z H., ale on miał "nockę" i dlatego ich nie było... Żałuj , że cię nie było. Dziewczyny przygotowały ekstra dania i nie pozwoliły mi nic robić. Siedziałam sobie wreszcie jak dama... Miło było i wesoło.

- Krysia ...lubię do was przyjść i żałuję, że tak się stało.

- Grażynuś, a czy ty wiesz, że czeka na ciebie twój prezent urodzinowy ode mnie i drugi od twojej chrześniaczki?

- Krysia... niepotrzebnie... Też coś dla was mam... Wybiorę się wkrótce do was. Myślę, że to będzie w przyszłym tygodniu, a jak wszystko dobrze pójdzie, to jeszcze i w tym.

- Grażynko... przekazuję ci pozdrowienia od mego brata, był tu trzy dni z M. Przyjechali, bo mieli kilka spraw do załatwienia, a przy okazji chcieli odwiedzić nas. A. jak zwykle narzekał na swoje choroby, ale dobrze wygląda.

- Krysia ... bo on zawsze ładny był. Pamiętasz,  jak w szkole dziewczynom się podobał?

- Powodzenie u kobiet zawsze miał... Najgorsze to, że słabo widzi z powodu cukrzycy.

- Co ty mówisz? A bratowa?

-Nie przyjechała, bo była w pracy. Prawdopodobnie przyjadą teraz w kwietniu. Grażynko... dzień po imieninach H. dostał wysokiej gorączki. Dzieci wpadły w popłoch. Tłumaczyłam, że na pewno od przeziębienia, bo za wcześnie zaczął wychodzić, ale one zaraz najgorsze scenariusze. Całą noc przy nim wartę trzymały. Tłumaczę , że wystarczy, że ja jestem, nie pomogło...

-Krysia też ci, mówiłam, żeby nie wychodził, po co on zaraz do kościoła szedł. Mszę Św. można wysłuchać w domu...  I co to było?

- Nie wiemy. Zaraz w dzień pojechali z nim do szpitala, badania niczego nie wykazały... Dziś już dobrze, ale mnie te sytuacje wykańczają ... Zaraz się senna czuję... A czy ja mam czas na sen?

- Krysia wyśpij się dobrze, bo sen to najlepsze lekarstwo...


Podziel się
oceń
4
0

Po świętach...

czwartek, 06 stycznia 2011 0:16

 

 

   


 www.polskiemuzy.pl                                           www.pielgrzymki.szczecin.pl 

 

 

 

- Krysieńko... to ja... Grażyna... I jak tam? Jak czuje się H.?

- Witaj ... Grażynuś... właśnie miałam do ciebie dzwonić. Uprzedziłaś mnie.

Jak narazie wszystko na najlepszej drodze. Jak wiesz H. od poniedziałku w domu. Czwarty dzień po operacji. Szybko go wypisali. Chciał do domu . Co ci będę mówić, jaka trauma była. Wiesz... Najbardziej przeżywały dzieci. Ile z siebie dały ... Bóg Jeden wie... Od rana do nocy przy ojcu... Mówiłam, żeby na zmiany, ale oni swoje... Razem koczowali i jeszcze ja... Najwięcej K. i D.  W dodatku ten cały niecodzienny powrót D. z Kanady...  Bardzo się denerwowałam.  W dodatku te bóle kręgosłupa, które mnie nie opuszczały...Wszystko razem - niecodzienne i koszmarne... Całe niemal święta w szpitalu... Wigila podwójna ze wszystkimi zwyczajami przy łóżku szpitalnym i w domu... Sylwester i Nowy Rok też.... Przez co to człowiek przejść nie musi... Teraz to na mnie odbija się ... Fatalnie się czuję ... A H. w świetnej formie, jakby nic się nie stało. Silny fizycznie i psychicznie, nawet już zdążył mi się narazić... Ale jestem ponadto... Człowiek w biedzie... trzeba pomóc... Prawdę mówiąc, jestem tym wszystkim zmęczona... Och, życie, życie kocham cię nad życie... Co tu dużo mówić,  chwilami chciałabym uwolnić się  od tego wszystkiego i umrzeć... Dość mam wszystkiego... najbardziej wszelakiego bólu... a tu ci żyć rozkazują...

- Co Ty Krysia... te słowa do ciebie nie pasują, poradzisz sobie...

- Grażynko... Kto to wie...


Podziel się
oceń
4
0

Życzenia

wtorek, 21 grudnia 2010 8:42

 

 

 

 

   


 www.polskiemuzy.pl                                           www.pielgrzymki.szczecin.pl 

 


Podziel się
oceń
4
0

Sny...

czwartek, 09 grudnia 2010 0:59

 

    

 www.polskiemuzy.pl                                           www.pielgrzymki.szczecin.pl 

 W...

http://www.polskiemuzy

w kategorii Polska Sztuka

mój artykuł - "Magia szkła witrażowego"

w kategorii - "Myśli"  moje pozostałe artykuły...

 

 

 

- Witaj Grażynuś ! Chcę ci powiedzieć, że nasza rozmowa, cała mi się skasowała. Piszę na bieżąco  bezpośrednio w blogu i bach! Nagle wszystko zniknęło, będę musiała przebieg rozmowy odtworzyć z pamięci. To tyle chciałam ci teraz powiedzieć ... Biorę się za odtwarzanie... przy piosenkach Macieja Maleńczuka. Fajnie śpiewa facet... Pa!

Rozmowa wcześniejsza.

- Krysia  i co z tym Bronkiem? Nie mogę zrozumieć, jak ludzie mogą się tak zachować. To hieny nie ludzie.  Zwyrodnialcy! Szkoda mi tej Magdy.

- Grażynuś, nawet sobie nie wyobrażasz, jak mi jej żal. Nie wiem, co się tam aktualnie dzieje, bo nie dzwoniłam jeszcze od tamtego czasu. Do ciebie też nie zadzwoniłam, bo kiedy... jak cały czas wypełniony rodziną. W niedzielę byłam cały dzień poza domem. Obchodziliśmy imieniny mego kochanego Mikołajka. Kupiłam Mu latarkę solarną  w Tchibo i słodycze. Bardzo się cieszył, bo to piękna latarka. Wygląda jak elegancki telefon komórkowy a nie jak latarka. Czego to teraz nie wymyślą. Kiedy jednak przeczytałam instrukcję, to byłam przerażona i dopiero D. mnie przekonał, że mogę dziecku to dać. Już nie wiem, jaką zabawkę mu kupić, bo on ma nadmiar tych zabawek, dostaje od wszystkich dookoła. Jedne dzieci to mają szczęście, a drugie wcale. Ciągle mu to tłumaczę. A z niego mądry chłopiec i przyjmuje to wlaściwie.

- Krysia? A co cię tak przeraziło?

- Napisali, że przy niewłaściwym używaniu może wybuchnąć akumulator... Skoro jednak D. uznał, że może być , to znaczy, że nic groźnego...

- Krysia... bo pewnie napisali na wyrost. Byłam dziś u Eryki. Pogadałyśmy o wszystkim. Ona jakoś sobie bez Mariana radzi, ale od czasu do czasu zapłacze za nim. Mówiła, że jej się śni i wtedy myśli, że cały czas jest przy niej. Jak czegoś nie może znaleźć, to zaraz mówi  - "Maryś ... gdzie to jest? i znajduje od razu. Coś w tym jest... Mnie się jakoś nic nie chce przyśnić.  A jak już mi się przyśni, to nie pamiętam. Podobno nie można po przebudzeniu na okno spojrzeć ... albo to odwrotnie... Sama już nie wiem...

- Grażynko, wystarczy pomyśleć przed spaniem - chcę zapamiętać sen i on w jakiś tam sposób zapisuje się w pamięci. Mózg to komputer wyższego rzędu, więc wszystko można w nim zaprogramować nawet sny... nabierają w nim naturalnych wymiarów...

- Już mi Krysia o tym mówiłaś, ale zapominam o tym, a co Tobie śniło się ostatnio, bo zawsze coś się tobie przyśni?

- Mój ostatni sen znowu był katastroficzny. Pojawił mi się  zmienionej wersji, bo dość często mi się śni, że lecę do Anglii samolotem. Nigdy nie byłam w Anglii. Dlaczego ciągle kurs jest na nią? Podczas lotu są perypetie niesamowite. Najpierw samolot leci nad Odrą potem nad zalewem, później nad morzem i ciągle obniża lot i dotyka wody. Mam wrażenie, że zaraz się utopię . W końcu ląduje i chodzę sobie po Londynie albo od razu stamtąd jestem w Ankarze i zaczynają się nowe przeszkody. Makabra często... jakieś zaułki, ktoś mnie goni... Ostatniej nocy ktoś mnie wepchnął do samolotu transportowego, wojskowego czy jakoś tak. To był dosłownie wrak. Wszystko mu się w drodze urywało, a ja skulona siedziałam w jego kącie. Potem mnie gdzieś jacyś ludzie w kominiarkach ciągnęli... To było okropne....

- Co ty mówisz Krysia, aż mnie ciarki przeszły....

- Grażynuś, następnym razem ci opowiem poprzedni sen... zdecydowanie był lepszy...


Podziel się
oceń
4
2

niedziela, 19 listopada 2017

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   
Nowy blooczek w narzędziach.
Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin

O mnie

Jestem - miłośniczką poezji,literatury, historii sztuki, muzyki
i wszelkich sztuk pięknych... Kocham ludzi, przyrodę, a nade wszystko Stwórcę tego wszystkiego... Krystyna
Moje imiona blogowe to Laura, Ais, Christine, Krysta.
Zapraszam do czytania moich blogów.

O moim bloogu

Bloog jest kontynuacją bloga pt. Cała w niebieskim niebycie Poprzednia nazwa blooga - krystynar.bloog.pl Obecna nazwa blooga: krystynar1.bloog.pl

Ulubione strony

Statystyki

Odwiedziny: 25211
Wpisy
  • liczba: 177
  • komentarze: 759
Galerie
  • liczba zdjęć: 23
  • komentarze: 1
Bloog istnieje od: 3042 dni

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj: